Rozważanie na niedzielę, 21 października 2012

Dusza nasza wyczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą (Ps 33, 20)

Liturgia eucharystyczna jest zawsze ofiarą, ponieważ jest pamiątką i celebracją Ofiary krzyżowej. Lecz dzisiejsza liturgia słowa szczególnie jasno ukazuje tę jej cechę, zwracając się całkowicie do tajemnicy męki i śmierci Jezusa. Pierwsze czytanie (Iz 53, 10-11) zapowiada ją w krótkich wierszach, które objawiają plan Boży względem „Sługi Pańskiego” będącego figurą Chrystusa. „Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem” (tamże 10), taka była wola Boga, który raczył dać swojego Jednorodzonego na zbawienie świata. Taką była wola Chrystusa, który dobrowolnie „wyda swe życie na ofiarę za grzechy” (tamże). Ta dobrowolna ofiara „usprawiedliwi wielu” (tamże 11), czyli zbawi mnóstwo ludzi, zbawi wszystkich, którzy chcą być zbawieni. Ceną będzie Jego śmierć, przez którą odpokutuje „ich nieprawości” (tamże). Istotnie grzech nie jest małą rzeczą, a miłość Boga ku ludziom nie jest ani żartem, ani gołosłownym stwierdzeniem, skoro dla odkupienia człowieka Bóg chciał, aby Jego Syn umarł na krzyżu. Śmierć przemieniła się w chwałę zmartwychwstania, lecz jedynie przez cierpienia i najstraszniejsze utrapienia.

Ewangelia z dnia (Mk 10, 35-45) powtarza prośbę synów Zebedeusza w bolesnym kontraście z przemówieniem o męce, którą Jezus zapowiedział aż trzykrotnie: „Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie” (tamże 37). Człowiek stara się zawsze uciec przed cierpieniem, a zapewnić sobie zaszczyty. Lecz Jezus nie łudzi nikogo; kto pragnie mieć udział w Jego chwale, powinien pić z Nim gorzki kielich cierpienia: „czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” (tamże 38). Chociaż dwaj Apostołowie nie zrozumieli jeszcze tajemnicy krzyża, odpowiadają twierdząco: „Możemy” (tamże), a ich odpowiedź jest proroctwem. Kiedyś istotnie, gdy już zrozumieją głębokie wymagania płynące z naśladowania Chrystusa, potrafią cierpieć i umrzeć dla Niego; lecz chociaż to uczynią, będą musieli wyrzec się wszelkiego pragnienia pierwszeństwa. W Kościele Chrystusowym nie ma miejsca na nędzne współzawodnictwo pychy ani na chytre dążenie do osobistych celów, ani na zarozumiałość powodzenia, chwały, wywyższenia nad innych. Kto pozwala się opanować takim nieuporządkowanym pragnieniom, postępuje nie jak chrześcijanin, lecz jak poganin: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je — mówi Jezus —. .. nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich” (tamże 42-43). Jeśli może być wałka między chrześcijanami, to tylko o zajęcie miejsca wymagającego większej służby, lecz i to bez zarozumiałości. Nie wolno wynosić się nad innych, lecz trzeba raczej znikać. Jezus daje tego przykład, On, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (tamże 45). Zatem służyć niosąc krzyż za siebie i za innych, cierpieć, by odpokutować winy własne i drugich, ofiarować się z Jezusem „na okup za wielu”, za wszystkich. Św. Paweł, by zachęcić wierzących do niesienia krzyża (II czytanie: Hbr 4, I4-16), przypomina, że mają w Jezusie „Arcykapłana wielkiego”, który będąc podobnym we wszystkim do ludzi, zna ich słabości, doświadczywszy ich na wszelki sposób „z wyjątkiem grzechu”. Teraz zaś siedzi po prawicy Ojca i wstawia się za nimi. Podlegał cierpieniu jak oni, konał i drżał jak oni wobec cierpienia i śmierci, może więc nie tylko współczuć im, ale nawet spieszyć im z pomocą. „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili” (tamże 16).

– O Panie mój, gdy wspomnę na Twoje wielkie cierpienia i że wcale na nie nie zasługiwałeś, nie wiem, co mam powiedzieć o sobie? Nie wiem, gdzie miałam rozum wówczas, gdy uciekałam od krzyża, nie wiem, gdzie go mam i dzisiaj, gdy w czymkolwiek chcę uniewinniać siebie! Wiesz dobrze, o Najwyższe Dobro moje, że jeśli jest we mnie co dobrego, nie z innych rąk to otrzymałam, tylko z Twoich. Cóż Cię to kosztuje, Panie, czy mniej dasz czy więcej? Jeśliby Ci chodziło o zasługę moją, to również niegodną byłam tych łask, które mi już dałeś. Czy to rzecz podobna, bym ja pragnęła, aby ktokolwiek dobrze myślał o takim, jakim ja jestem, złym stworzeniu, kiedy tyle mówiono złego na Ciebie, który jesteś Dobrem nad wszystkie dobra? To byłoby nie do zniesienia, tego ścierpieć niepodobna, Boże mój! I nie zniosłabym tego, byś Ty ścierpiał w służebnicy Twojej cokolwiek, co by nie było przyjemnym w oczach Twoich. Moje oczy są ślepe, Panie; zdaje im się, że byle co już będzie Tobie przyjemne. Oświeć je, Ty, światłością Twoją! Spraw, niech pragnę być przez wszystkich wzgardzona za to, że również ja gardziłam Tobą, który mnie umiłowałeś taką wierną miłością. Lecz my jesteśmy tak bardzo skłonni wywyższać się, że chociaż nie ma nad kogo wywyższać się do nieba, jednak trudno uniżyć się nam w czymkolwiek. O Panie, Panie! Czyż Ty nie jesteś wzorem naszym i Mistrzem? Bez wątpienia, że jesteś. Na czymże więc Ty opierałeś cześć Twoją, Ty, który jesteś naszym zaszczytem? Ach, Panie!… Poniżając siebie aż do śmierci. W ten sposób nie tylko nic nie straciłeś, lecz przeciwnie, zyskałeś tym większą cześć i zyskałeś ją tym większą dla nas wszystkich (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 15, 5; 36, 5).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 338

Udostępnij:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • email
  • Drukuj

Rozważanie na niedzielę, 21 października 2012

Dusza nasza wyczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą (Ps 33, 20)

Liturgia eucharystyczna jest zawsze ofiarą, ponieważ jest pamiątką i celebracją Ofiary krzyżowej. Lecz dzisiejsza liturgia słowa szczególnie jasno ukazuje tę jej cechę, zwracając się całkowicie do tajemnicy męki i śmierci Jezusa. Pierwsze czytanie (Iz 53, 10-11) zapowiada ją w krótkich wierszach, które objawiają plan Boży względem „Sługi Pańskiego” będącego figurą Chrystusa. „Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem” (tamże 10), taka była wola Boga, który raczył dać swojego Jednorodzonego na zbawienie świata. Taką była wola Chrystusa, który dobrowolnie „wyda swe życie na ofiarę za grzechy” (tamże). Ta dobrowolna ofiara „usprawiedliwi wielu” (tamże 11), czyli zbawi mnóstwo ludzi, zbawi wszystkich, którzy chcą być zbawieni. Ceną będzie Jego śmierć, przez którą odpokutuje „ich nieprawości” (tamże). Istotnie grzech nie jest małą rzeczą, a miłość Boga ku ludziom nie jest ani żartem, ani gołosłownym stwierdzeniem, skoro dla odkupienia człowieka Bóg chciał, aby Jego Syn umarł na krzyżu. Śmierć przemieniła się w chwałę zmartwychwstania, lecz jedynie przez cierpienia i najstraszniejsze utrapienia.

Ewangelia z dnia (Mk 10, 35-45) powtarza prośbę synów Zebedeusza w bolesnym kontraście z przemówieniem o męce, którą Jezus zapowiedział aż trzykrotnie: „Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie” (tamże 37). Człowiek stara się zawsze uciec przed cierpieniem, a zapewnić sobie zaszczyty. Lecz Jezus nie łudzi nikogo; kto pragnie mieć udział w Jego chwale, powinien pić z Nim gorzki kielich cierpienia: „czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” (tamże 38). Chociaż dwaj Apostołowie nie zrozumieli jeszcze tajemnicy krzyża, odpowiadają twierdząco: „Możemy” (tamże), a ich odpowiedź jest proroctwem. Kiedyś istotnie, gdy już zrozumieją głębokie wymagania płynące z naśladowania Chrystusa, potrafią cierpieć i umrzeć dla Niego; lecz chociaż to uczynią, będą musieli wyrzec się wszelkiego pragnienia pierwszeństwa. W Kościele Chrystusowym nie ma miejsca na nędzne współzawodnictwo pychy ani na chytre dążenie do osobistych celów, ani na zarozumiałość powodzenia, chwały, wywyższenia nad innych. Kto pozwala się opanować takim nieuporządkowanym pragnieniom, postępuje nie jak chrześcijanin, lecz jak poganin: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je — mówi Jezus —. .. nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich” (tamże 42-43). Jeśli może być wałka między chrześcijanami, to tylko o zajęcie miejsca wymagającego większej służby, lecz i to bez zarozumiałości. Nie wolno wynosić się nad innych, lecz trzeba raczej znikać. Jezus daje tego przykład, On, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (tamże 45). Zatem służyć niosąc krzyż za siebie i za innych, cierpieć, by odpokutować winy własne i drugich, ofiarować się z Jezusem „na okup za wielu”, za wszystkich. Św. Paweł, by zachęcić wierzących do niesienia krzyża (II czytanie: Hbr 4, I4-16), przypomina, że mają w Jezusie „Arcykapłana wielkiego”, który będąc podobnym we wszystkim do ludzi, zna ich słabości, doświadczywszy ich na wszelki sposób „z wyjątkiem grzechu”. Teraz zaś siedzi po prawicy Ojca i wstawia się za nimi. Podlegał cierpieniu jak oni, konał i drżał jak oni wobec cierpienia i śmierci, może więc nie tylko współczuć im, ale nawet spieszyć im z pomocą. „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili” (tamże 16).

– O Panie mój, gdy wspomnę na Twoje wielkie cierpienia i że wcale na nie nie zasługiwałeś, nie wiem, co mam powiedzieć o sobie? Nie wiem, gdzie miałam rozum wówczas, gdy uciekałam od krzyża, nie wiem, gdzie go mam i dzisiaj, gdy w czymkolwiek chcę uniewinniać siebie! Wiesz dobrze, o Najwyższe Dobro moje, że jeśli jest we mnie co dobrego, nie z innych rąk to otrzymałam, tylko z Twoich. Cóż Cię to kosztuje, Panie, czy mniej dasz czy więcej? Jeśliby Ci chodziło o zasługę moją, to również niegodną byłam tych łask, które mi już dałeś. Czy to rzecz podobna, bym ja pragnęła, aby ktokolwiek dobrze myślał o takim, jakim ja jestem, złym stworzeniu, kiedy tyle mówiono złego na Ciebie, który jesteś Dobrem nad wszystkie dobra? To byłoby nie do zniesienia, tego ścierpieć niepodobna, Boże mój! I nie zniosłabym tego, byś Ty ścierpiał w służebnicy Twojej cokolwiek, co by nie było przyjemnym w oczach Twoich. Moje oczy są ślepe, Panie; zdaje im się, że byle co już będzie Tobie przyjemne. Oświeć je, Ty, światłością Twoją! Spraw, niech pragnę być przez wszystkich wzgardzona za to, że również ja gardziłam Tobą, który mnie umiłowałeś taką wierną miłością. Lecz my jesteśmy tak bardzo skłonni wywyższać się, że chociaż nie ma nad kogo wywyższać się do nieba, jednak trudno uniżyć się nam w czymkolwiek. O Panie, Panie! Czyż Ty nie jesteś wzorem naszym i Mistrzem? Bez wątpienia, że jesteś. Na czymże więc Ty opierałeś cześć Twoją, Ty, który jesteś naszym zaszczytem? Ach, Panie!… Poniżając siebie aż do śmierci. W ten sposób nie tylko nic nie straciłeś, lecz przeciwnie, zyskałeś tym większą cześć i zyskałeś ją tym większą dla nas wszystkich (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 15, 5; 36, 5).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 338

Udostępnij:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • email
  • Drukuj

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *