Autor: Mateusz.pl

Czytania na niedzielę, 1 września 2013

XXII niedziela zwykła

(Syr 3,17-18.20.28-29)
Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony. Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.

(Ps 68,4-7.10-11)
REFREN: Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz

Sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem,
i rozkoszują radością.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu,
cieszcie się Panem, przed Nim się weselcie.

Ojcem sierot i wdów opiekunem
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg dom gotuje dla opuszczonych,
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu.

Deszcz obfity zesłałeś, Boże,
Tyś orzeźwił swoje znużone dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie,
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

(Hbr 12,18-19.22-24a)
Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa.

(Mt 11,29ab)
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.

(Łk 14,1.7-14)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę, 1 września 2013

O Panie, pokorni Cię chwalą (Syr 3, 20)

Dzisiejsze czytania podają nam rozważanie o pokorze, tym bardziej potrzebnej, im mniej ta cnota jest rozumiana i praktykowana. Stary Testament (I czytanie: Syr 3, 17-18. 20. 28-29) również mówi o jej konieczności — tak w obcowaniu z Bogiem jak i z bliźnim: „O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana” (tamże 18). Pokora człowieka nie polega na zaprzeczaniu własnym zaletom, lecz na uznaniu, że one są wyłącznym darem Boga; stąd wynika, że im ktoś jest „większy”, czyli bogatszy w zalety, tym bardziej winien upokarzać się uznając, że wszystko dał mu Bóg. Są też „wielkości” czysto przypadkowe, wynikające ze stopnia społecznego lub z obowiązku, jaki się pełni; chociaż nie dodają one nic do wewnętrznej wartości osoby, człowiek jest skłonny chwalić się nimi, czynić sobie z nich podnóżek, by wywyższyć się ponad innych: „Synu — upomina Pismo święte — wykonuj swe sprawy z łagodnością, a każdy będzie cię miłował” (tamże 17). Jak pokora przyciąga miłość, tak pycha ją odrzuca; pysznych nikt nie lubi. Jeśli zaś człowiek pozwala zakorzenić się w sobie pysze, staje się ona drugą jego naturą, nie spostrzega bowiem jej zła i jest niezdolny do opamiętania.

Dlatego Jezus napiętnował wszystkie formy próżności, stawiając we właściwym świetle ich prawdziwą marność. Tak było, kiedy faryzeusz zaprosił Go na obiad. Widział, jak zaproszeni z pośpiechem zajmowali pierwsze miejsca (Łk 14, 1. 7-14). Scena śmieszna., niesmaczna, a jednak zawsze aktualna. Czyż może jakieś miejsce uczynić człowieka większym lub lepszym, niż jest? To właśnie jego nędza skłania go, aby pokrywał własne braki za pomocą godnego miejsca. A przecież to właśnie wystawia go łatwiej na upokorzenia, bo wcześniej czy później zawsze się znajdzie ktoś, kto mu wytknie, że rościł sobie za duże pretensje. Tego właśnie naucza Jezus mówiąc: „Gdy będziesz zaproszonym, idź i usiądź na ostatnim miejscu… Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (tamże 10-11). Może się to wydawać rzeczą bardzo prostą, a jednak życie wielu ludzi, nawet i chrześcijan, sprowadza się mniej lub więcej do wyścigu o pierwsze miejsce. A nie brak powodu, by się usprawiedliwiać, bądź to w imię dobra, apostolstwa, a nawet chwały Bożej. Lecz jeśli ktoś ma odwagę szczerze zbadać siebie, odkryje, że chodzi tutaj tylko o próżność.

Drugą naukę Jezus kieruje do zapraszającego: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili i miałbyś odpłatę” (tamże 12). Jezus czyni całkowity przewrót w mentalności ówczesnej. Świat zachowuje swoje zaproszenia dla osób, które mu przynoszą zaszczyt swoją godnością lub od których może się spodziewać jakichś korzyści; postępowanie podyktowane egoizmem i próżnością. Lecz uczeń Chrystusa winien postępować przeciwnie: zapraszać „ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych”, czyli ludzi potrzebujących pomocy, niezdolnych dać „odpłatę”, W ten sposób może uważać się nie tylko za uczczonego, lecz „szczęśliwego”, ponieważ otrzyma „odpłatę przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” (tamże 13-14). Jednak nie można zmienić mentalności, jeśli się nie jest głęboko przekonanym, że tylko te wartości są prawdziwe, które mogą być skierowane do wartości wiecznych, i że życie ziemskie jest tylko pielgrzymką „do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego”, gdzie sprawiedliwi — pokorni i pełni miłości — „są zapisani w niebiosach” (Hbr 12, 22-23; II czytanie”).

– Nakłoń, Panie, ucho swoje i wysłuchaj mnie… Ty skłaniasz ucho, jeśli ja nie podnoszę głowy. Ty zbliżasz się do tego, kto się uniża, oddalasz się zaś od tego, kto się wywyższa, chyba że chodzi o tego, kogo Ty wywyższasz, ponieważ naprzód sam się upokorzył. O Boże, Ty skłaniasz więc ku nam swoje ucho. Jesteś na wysokościach, my na niskościach. Ty jesteś na wysokości, my na niskości, lecz nie jesteśmy opuszczeni… Okazałeś nam bowiem swoją miłość, bo gdyśmy jeszcze byli prawdziwie grzesznikami, Chrystus umarł za nas…

Nakłoń, Panie, swoje ucho i wysłuchaj mnie, bo jestem nędzny i ubogi. Nie skłaniasz ucha ku bogaczowi, lecz raczej ku nędznemu i ubogiemu, czyli pokornemu i ku temu, kto takim się uznaje; ku temu, kto potrzebuje miłosierdzia, a nie ku temu, kto jest syty i chełpi się, jak gdyby mu nic nie brakowało (św. Augustyn).
Spraw, o Panie, abyśmy byli złączeni ze wszystkimi naszymi braćmi, nawet najbardziej oddalonymi, nawet z tymi, których Ty pociągnąłeś do siebie w inny niż nas sposób. Naucz nas kochać i pozwól korzystać braciom mniej obdarzonym z naszych bogactw; spraw, abyśmy ich kochali po bratersku i dzielili z wszystkimi nasze dobra, chętnie im je ofiarowywali, prosząc, by je przyjęli (zob, Ch, de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 133

Czytaj więcej

Książka dnia, 1 września 2013

ZDZISŁAW JÓZEF KIJAS OFMCONV
Papież Franciszek i nasze marzenia o Kościele
http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=36792
13 marca 2013 r. kardynał Jorge Mario Bergoglio, jezuita i dotychczasowy arcybiskup Buenos Aires, został wybrany na papieża. Przybrał imię świętego z Asyżu. Nieprzypadkowo. Franciszek, skromny, rozumiejący biednych i doświadczonych przez los, stał blisko ludzi. Podobnie czynił i czynić nadal chce obecny papież. Książka układa się w opowieść nie tylko o człowieku, ale także o Kościele i jego reformie. A to przecież najważniejsze zadanie, przed którym stoi biskup Rzymu. Ojciec Zdzisław Kijas rozważa możliwe scenariusze tej reformy, odnosząc się do charyzmy świętego Franciszka i świętego Ignacego Loyoli.

Czytaj więcej

Czytania na sobotę, 31 sierpnia 2013

(1 Tes 4,9-11)
Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, abyście się wzajemnie miłowali. Czynicie to przecież w stosunku do wszystkich braci w całej Macedonii. Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam nakazaliśmy.

(Ps 98,1.7-9)
REFREN: Pan będzie sądził ludy sprawiedliwie

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Niech szumi morze i wszystko, co w nim żyje,
krąg ziemi i jego mieszkańcy.
Rzeki niech klaszczą w dłonie,
góry niech razem wołają z radości.

W obliczu Pana, który nadchodzi,
bo przychodzi osądzić ziemię
On będzie sądził świat sprawiedliwie
i ludy według słuszności.

(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyście wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

(Mt 25,14-30)
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Czytaj więcej

Rozważanie na sobotę, 31 sierpnia 2013

Cóż to za talent, który ukrył sługa z dzisiejszej Ewangelii? Być może był to „talent” jego słabości. Gdy św. Faustyna powiedziała Jezusowi: „Oddałam Ci się cała, już nic nie mam, co bym Ci ofiarować mogła”, On odpowiedział: „Nie ofiarowałaś mi tego, co jest istotnie twoim (…). Oddaj mi nędzę twoją, bo ona jest wyłączną twoją własnością” („Dzienniczek”, 1318). Dopóki zatrzymujemy ją dla siebie i ukrywamy, jest nie tylko bezużyteczna, ale nawet szkodliwa – bo przesłania nam Boga, bliźnich, zamyka nas w sobie samych. Jeśli powierzymy ją Jezusowi – jak bankierowi, który wie, co z nią zrobić – wówczas może się okazać, że deprymujące nas słabości, grzeszność i bezsilność zamienią się w Bożych dłoniach w obfite źródło łaski i błogosławieństwa – dla nas samych oraz dla innych.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 138

Czytaj więcej