Autor: Mateusz.pl

Czytania na niedzielę, 3 lutego 2013

IV niedziela zwykła

(Jr 1,4-5.17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą – wyrocznia Pana – by cię ochraniać.

(Ps 71,1-6.15.17)
REFREN: Będę wysławiał pomoc Twoją, Panie

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia,
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
Od łona matki moim opiekunem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

(1 Kor 12,31-13,13)
Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

(Łk 4, 18)
Pan posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Łk 4,21-30)
Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Czytaj więcej

Czytania na niedzielę, 3 lutego 2013

IV niedziela zwykła

(Jr 1,4-5.17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą – wyrocznia Pana – by cię ochraniać.

(Ps 71,1-6.15.17)
REFREN: Będę wysławiał pomoc Twoją, Panie

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia,
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
Od łona matki moim opiekunem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

(1 Kor 12,31-13,13)
Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

(Łk 4, 18)
Pan posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Łk 4,21-30)
Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę, 3 lutego 2013

„Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, ufności moja od moich lar młodych” (Ps 71, 5)

Pierwsze przemówienie, jakie Jezus wygłosił w synagodze w Nazarecie, miało podobny przebieg jak to, które nastąpiło w synagodze w Kafarnaum (Mk 1, 22. 27). „Wszyscy przyświadczyli Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego” (Łk 4, 22). Lecz Nazaretańczycy wkrótce poddali się myślom zbyt ludzkim; czyż Chrystus nie był człowiekiem jak oni, synem Józefa? A jeśli naprawdę by! Mesjaszem, dlaczego nie czynił cudów w swojej ojczyźnie, tak jak gdzie indziej? Czy nie mieli do tego szczególniejszego prawa jako Jego współziomkowie?

Jezus przeniknął te roszczenia i odpowiada: „Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (tamże 24). I nie przerywając toku myśli, co więcej, by wskazać, że nie można Bogu praw dyktować i że jest On wolny w rozdzielaniu swoich darów, przypomina, co wydarzyło się wybranej spośród wszystkich wdów w Izraelu, wdowie z Sarepty, do której został posłany prorok Eliasz, oraz obcokrajowcowi Naamanowi, jedynemu trędowatemu, którego uzdrowił Elizeusz. Jezus chce dać do zrozumienia swoim współczesnym, że przyszedł, aby przynieść zbawienie nie tylko jednemu miastu lub narodowi, lecz wszystkim ludziom, i że łaska Boża nie jest związana ani z ojczyzną, ani z rasą lub z zasługami osobistymi, ale jest całkowicie darmo dana. Odruch Nazaretańczyków był gwałtowny; zaślepieni duchem ludzkim, że nie osiągnęli tego, co zamierzali, „wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry… aby Go strącić” (tamże 29).

Taki los świat gotuje tym, którzy jak Chrystus mają za zadanie głosić prawdę. Przypomina to opowieść biblijna o powołaniu Jeremiasza, która bardzo dobrze wiąże się z dziś rozważanym opowiadaniem Łukasza. Bóg wybrał Jeremiasza na proroka jeszcze przed jego narodzeniem, lecz kiedy młodzieniec zaczyna uświadamiać sobie ten wybór, lęka się przewidując pełne niebezpieczeństw życie, jakie go oczekuje, więc chciałby odmówić. Lecz Bóg dodaje mu odwagi: „Nie lękaj się… bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jr 1, 8). Człowiek wybrany przez Boga jako herold jego słowa, może liczyć na łaskę Bożą, która go uprzedziła i będzie mu towarzyszyła we wszystkich okolicznościach. Nie braknie mu przeciwności, niebezpieczeństw i ryzyka, jak nie brakło ich prorokom i samemu Jezusowi, lecz także Jemu, jak Jeremiaszowi, Bóg powtarza: „Będą walczyć przeciw Tobie, ale nie zdołają Cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z Tobą, by cię ochraniać” (tamże 19).

Prorocy, apostołowie mieli obowiązek podjąć odważnie wszelkie ryzyko, wierni natomiast mają obowiązek słuchać ich i iść za nimi w duchu wiary, nie pozwalając się wprowadzić w błąd przez czysto ludzkie poglądy.

– W Tobie, Panie, moja ucieczka, niech nie doznam wstydu na wieki! Wyrwij mnie i wyzwól w Twej sprawiedliwości, nakłoń ku mnie swe ucho i ocal mnie. Bądź mi skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić, boś Ty opoką moją i twierdzą. Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca… tak, Ty jesteś moją nadzieją, o Panie, ufności moja, od moich lat młodych. Ty byłeś moją podporą od narodzin, od łona matki moim opiekunem; w Tobie zawsze pokładałem nadzieję (Psalm 71, 1–6).

– Z całego serca prosimy Cię, o Panie, abyś nam udzielił łaski walczenia ze wszystkich sił duszy i ciała o prawdę, aż do śmierci. Kiedy przyjdzie czas, że wiara nasza zostanie wystawiona na próbę — bo jak złoto doświadcza się w ogniu, tak nasza wiara w niebezpieczeństwie i prześladowaniu — spraw, gdy ono powstanie, niech zastanie nas przygotowanych, aby dom nasz w czasie zimy nie zawalił się, a naszego mieszkania nie zniszczyły burze, jak gdyby było zbudowane na piasku.

A kiedy zerwą się wichry szatana, tego najgorszego z duchów, niech opierają się nasze uczynki, które opierały się aż do tej chwili, gdy nie były zagrożone od wewnątrz. Spraw, abyśmy przygotowani na każdą próbę okazywali Ci miłość, jaką mamy ku Tobie, o Boże, któremu niech będzie chwała i moc na wieki wieków (Orygenes).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 84

Czytaj więcej

Rozważanie na niedzielę, 3 lutego 2013

„Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, ufności moja od moich lar młodych” (Ps 71, 5)

Pierwsze przemówienie, jakie Jezus wygłosił w synagodze w Nazarecie, miało podobny przebieg jak to, które nastąpiło w synagodze w Kafarnaum (Mk 1, 22. 27). „Wszyscy przyświadczyli Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego” (Łk 4, 22). Lecz Nazaretańczycy wkrótce poddali się myślom zbyt ludzkim; czyż Chrystus nie był człowiekiem jak oni, synem Józefa? A jeśli naprawdę by! Mesjaszem, dlaczego nie czynił cudów w swojej ojczyźnie, tak jak gdzie indziej? Czy nie mieli do tego szczególniejszego prawa jako Jego współziomkowie?

Jezus przeniknął te roszczenia i odpowiada: „Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (tamże 24). I nie przerywając toku myśli, co więcej, by wskazać, że nie można Bogu praw dyktować i że jest On wolny w rozdzielaniu swoich darów, przypomina, co wydarzyło się wybranej spośród wszystkich wdów w Izraelu, wdowie z Sarepty, do której został posłany prorok Eliasz, oraz obcokrajowcowi Naamanowi, jedynemu trędowatemu, którego uzdrowił Elizeusz. Jezus chce dać do zrozumienia swoim współczesnym, że przyszedł, aby przynieść zbawienie nie tylko jednemu miastu lub narodowi, lecz wszystkim ludziom, i że łaska Boża nie jest związana ani z ojczyzną, ani z rasą lub z zasługami osobistymi, ale jest całkowicie darmo dana. Odruch Nazaretańczyków był gwałtowny; zaślepieni duchem ludzkim, że nie osiągnęli tego, co zamierzali, „wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry… aby Go strącić” (tamże 29).

Taki los świat gotuje tym, którzy jak Chrystus mają za zadanie głosić prawdę. Przypomina to opowieść biblijna o powołaniu Jeremiasza, która bardzo dobrze wiąże się z dziś rozważanym opowiadaniem Łukasza. Bóg wybrał Jeremiasza na proroka jeszcze przed jego narodzeniem, lecz kiedy młodzieniec zaczyna uświadamiać sobie ten wybór, lęka się przewidując pełne niebezpieczeństw życie, jakie go oczekuje, więc chciałby odmówić. Lecz Bóg dodaje mu odwagi: „Nie lękaj się… bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jr 1, 8). Człowiek wybrany przez Boga jako herold jego słowa, może liczyć na łaskę Bożą, która go uprzedziła i będzie mu towarzyszyła we wszystkich okolicznościach. Nie braknie mu przeciwności, niebezpieczeństw i ryzyka, jak nie brakło ich prorokom i samemu Jezusowi, lecz także Jemu, jak Jeremiaszowi, Bóg powtarza: „Będą walczyć przeciw Tobie, ale nie zdołają Cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z Tobą, by cię ochraniać” (tamże 19).

Prorocy, apostołowie mieli obowiązek podjąć odważnie wszelkie ryzyko, wierni natomiast mają obowiązek słuchać ich i iść za nimi w duchu wiary, nie pozwalając się wprowadzić w błąd przez czysto ludzkie poglądy.

– W Tobie, Panie, moja ucieczka, niech nie doznam wstydu na wieki! Wyrwij mnie i wyzwól w Twej sprawiedliwości, nakłoń ku mnie swe ucho i ocal mnie. Bądź mi skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić, boś Ty opoką moją i twierdzą. Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca… tak, Ty jesteś moją nadzieją, o Panie, ufności moja, od moich lat młodych. Ty byłeś moją podporą od narodzin, od łona matki moim opiekunem; w Tobie zawsze pokładałem nadzieję (Psalm 71, 1–6).

– Z całego serca prosimy Cię, o Panie, abyś nam udzielił łaski walczenia ze wszystkich sił duszy i ciała o prawdę, aż do śmierci. Kiedy przyjdzie czas, że wiara nasza zostanie wystawiona na próbę — bo jak złoto doświadcza się w ogniu, tak nasza wiara w niebezpieczeństwie i prześladowaniu — spraw, gdy ono powstanie, niech zastanie nas przygotowanych, aby dom nasz w czasie zimy nie zawalił się, a naszego mieszkania nie zniszczyły burze, jak gdyby było zbudowane na piasku.

A kiedy zerwą się wichry szatana, tego najgorszego z duchów, niech opierają się nasze uczynki, które opierały się aż do tej chwili, gdy nie były zagrożone od wewnątrz. Spraw, abyśmy przygotowani na każdą próbę okazywali Ci miłość, jaką mamy ku Tobie, o Boże, któremu niech będzie chwała i moc na wieki wieków (Orygenes).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 84

Czytaj więcej

Książka dnia, 3 lutego 2013

WUNIBALD MÜLLER
Czcij ciało i duszę swoją
http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=34961
Dorośli zapominają, że będąc dziećmi czuli się wolni i żyli własnym rytmem. Mieli czas na zabawę, urzeczywistnianie marzeń, taniec, odpoczynek i czułość. Na wszystko był odpowiedni czas. Teraz zamknięci w świecie zewnętrznych zobowiązań poszukują przestrzeni, w której powrócą do pełni życia; do jedności ciała, serca i ducha. Jedną z możliwości staje się zaproszenie, aby wkroczyć na drogę świętości, utożsamianą ze zjednoczeniem duszy i ciała.

Czytaj więcej