Trzeba było choroby, ciemności więzienia, modlitw matki, by młodemu człowiekowi przypomnieć o Bogu. Tak narodziła się miłość szczególna, która zaowocowała wstąpieniem dzisiejszego patrona (1829-1916) do zakonu kapucynów i przyjęciem nowego imienia: Honorat. Potem już była tylko niekończąca się praca, modlitwa, słuchanie penitentów, pokonywanie trudności, z jakimi borykał się Kościół w czasach zaborów. Mimo piętrzących się przeszkód o. Honorat tworzył kolejne zgromadzenia i posyłał je do służby. Świętość to owoc płodnej miłości, która bez lęku staje do walki o dzień powszedni.

O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” październik 2006, s. 56

Udostępnij:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • email
  • Drukuj